Drogi Czytelniku

Znajdujesz się na blogu z poezją. Jest ona całkowicie mojego autorstwa, z tego też powodu zastrzegam sobie wszystkie prawa autorskie, jeśli chcesz czegoś użyć, prywatnie, czy komercyjnie, proszę, skontaktuj się najpierw ze mną.

Piszę od wielu lat, moje utwory zmieniały się wielokrotnie na przestrzeni tego czasu. Przechodziłam inspiracje różnymi stylami, epokami, czy wreszcie jednostkowymi autorami, nie powinno więc dziwić zetknięcie się z jakimiś ukłonami w przeróżne strony. Zdecydowałam się założyć do tego celu bloga, gdyż serwisy z poezją amatorską sprawiły na mnie wrażenie brutalnie masowych i nieprzejrzystych. Łatwo się tam zagubić, a ja potrzebuję własnego miejsca. Chciałabym z czasem umieścić tutaj to, z mojego archiwum, czym chciałabym móc się podzielić oraz być może zamieszczać również to, co powstaje na bieżąco. Zachęcam do komentowania, gdyż nic nie daje takiej satysfakcji, jak świadomość, że ktoś uznał, że skomentować warto, nawet jeśli niepochlebnie. Sam zachód wyrobienia sobie opinii na mój temat będzie dla mnie zaszczytem.

Zapraszam,

Schalenia

Szukaj na tym blogu

Zmiany


Podróżować przez pejzaże
Własnsnych metafor i przemian...
Jak odkrywcy i jak straże
każdy jest z nas, małych ziemian.
Każda droga ma swe zbocza,
niebezpieczne i przepastne,
w tempie migawki przezrocza
zmieniające się i straszne.
Każdy lęk ma osobisty,
zaraz w sercu, tuż przy sobie,
że go porwie strumień bystry,
który nawet go w połowie
nie przykrywa, kiekdy wstanie.
Jednak nie wie, ten, co leży
tuż pod taflą, że jest w stanie
Jeszcze choć sekundę przeżyć.
Jakich sztuczek, czy bluźnierstwa
wiary tej złamanie koszt ma?
Ile trzeba podobieństwa
by nie widzieć w innych wzorca?
Ile sił i zadufania
złożyć każesz w swej ofierze
zanim wyjdzie podczas prania
że "Jak muszę, to się zmierzę!"?
Wreszcie ile smutku przełkniesz,
ile żalu i goryczy,
kiedy rozpaczliwie więdnisz,
a Twe serce w Tobie krzyczy?
I czy z kopalń swoich marzeń
spojrzysz kiedyś w nieboskłony,
by pośród codziennych zdarzeń
dostrzec własne ździebko słomy?
Czy się wyrwiesz z ognia wojny
oczekiwań i zaszczucia,
by znów przeżyć dzień spokojny
wśród wartości swej poczucia?
Znowu presja, co nas topi
w rzygach własnych znienawidzeń,
zaraz obok wstyd miłosny
swój dodaje gorzki wydźwięk.
Utop się, jeśli tak pragniesz.
Ja się już wszak utopiłam.
Jednak zanim legniesz na dnie,
wiedz że wstałam i przeżyłam.