Sama w sobie ponoć mam mieć trzy instancje.
Zdaje się to być coś z lekka dyktatorskie,
Jednak ponoć gdy dziecinność ma wakacje,
Dorosły odnawia kurorty nadmorskie.
Piszę sama do siebie wnioski, petycje,
Choć przez ramię, plując kwasem potwór dyszy.
Iść się staram zawiązać koalicję
Z inną mną, bo innej mnie on nie usłyszy.
Żmudna droga biurokracji jest z zakrętów
Zza których nie widać nic prócz zakrętami,
Jednak w drodze nie spotkam też żadnych natrętów
Jeśli mogę, to tak mówiąc między mnami.