Drogi Czytelniku

Znajdujesz się na blogu z poezją. Jest ona całkowicie mojego autorstwa, z tego też powodu zastrzegam sobie wszystkie prawa autorskie, jeśli chcesz czegoś użyć, prywatnie, czy komercyjnie, proszę, skontaktuj się najpierw ze mną.

Piszę od wielu lat, moje utwory zmieniały się wielokrotnie na przestrzeni tego czasu. Przechodziłam inspiracje różnymi stylami, epokami, czy wreszcie jednostkowymi autorami, nie powinno więc dziwić zetknięcie się z jakimiś ukłonami w przeróżne strony. Zdecydowałam się założyć do tego celu bloga, gdyż serwisy z poezją amatorską sprawiły na mnie wrażenie brutalnie masowych i nieprzejrzystych. Łatwo się tam zagubić, a ja potrzebuję własnego miejsca. Chciałabym z czasem umieścić tutaj to, z mojego archiwum, czym chciałabym móc się podzielić oraz być może zamieszczać również to, co powstaje na bieżąco. Zachęcam do komentowania, gdyż nic nie daje takiej satysfakcji, jak świadomość, że ktoś uznał, że skomentować warto, nawet jeśli niepochlebnie. Sam zachód wyrobienia sobie opinii na mój temat będzie dla mnie zaszczytem.

Zapraszam,

Schalenia

Szukaj na tym blogu

Drobniaki

Zagrzechotano
Zostało zagrzechotane

Ruch Twych Wód
Coś pogrzebane

Grosze do groszy
Westchnięcia

Drgnięcie, stop
Stanięcia

Małe wrażenia
Do czucia
A nie wierzenia

psychodela codzienna

Asfalt błyszczy stopionym śniegiem
Zimny, mokry mgły przebiegiem
Snuje się,choroba oka
przez szybę wizja wilgotna
Dym z komina, mgły producent
Do nóg pada mokrej suce
I z nią wiąże się i wije
Mnie oplata i przebije
obrzydzeniem od śliskości
gdy się brud na ciele gości
I nic straszniejszego w świecie
Głos puszczyka echo niesie

Mróz lutowy

Gdy się najmniej spodziewali
Dzwonki w saniach rozbrzmiewali
Sanna śnieg roztrącać rada
Z lasu przez wieś w widok wpada
Umykają spod płóz elfy
Skacząc w dół przez białe szelfy
Sucha, zaspana leszczyna
Się w zdziwieniu chwiać zaczyna
Wiatr płatkami miecie śniegu
Lecz się dziad nie trzyma brzegu
Bo gdy pędzi mróz lutowy
Czapka z głowy, czapka z głowy...