Drogi Czytelniku

Znajdujesz się na blogu z poezją. Jest ona całkowicie mojego autorstwa, z tego też powodu zastrzegam sobie wszystkie prawa autorskie, jeśli chcesz czegoś użyć, prywatnie, czy komercyjnie, proszę, skontaktuj się najpierw ze mną.

Piszę od wielu lat, moje utwory zmieniały się wielokrotnie na przestrzeni tego czasu. Przechodziłam inspiracje różnymi stylami, epokami, czy wreszcie jednostkowymi autorami, nie powinno więc dziwić zetknięcie się z jakimiś ukłonami w przeróżne strony. Zdecydowałam się założyć do tego celu bloga, gdyż serwisy z poezją amatorską sprawiły na mnie wrażenie brutalnie masowych i nieprzejrzystych. Łatwo się tam zagubić, a ja potrzebuję własnego miejsca. Chciałabym z czasem umieścić tutaj to, z mojego archiwum, czym chciałabym móc się podzielić oraz być może zamieszczać również to, co powstaje na bieżąco. Zachęcam do komentowania, gdyż nic nie daje takiej satysfakcji, jak świadomość, że ktoś uznał, że skomentować warto, nawet jeśli niepochlebnie. Sam zachód wyrobienia sobie opinii na mój temat będzie dla mnie zaszczytem.

Zapraszam,

Schalenia

Szukaj na tym blogu

Martwota

Czuję się martwa. To dlatego
Piszę. Słowo, co martwym kurzem
tchnie, żyje w pamięci przyszłego.
Gdzie wzroku nie uniosę, tam wzburzę
falę silną jak słodycz, śmiertelną
Jak nagłe zapatrzenie, falę: myśl.
Porosłam mchem zgorzknienia. Piekielną
Strawę gotuję biesom głodnym byś
Odszedł w ich wargach zajadłych.
Ostry kieł roszarpał każdy mięsień
Twoich smutnych oczu, a widziadły
Pochłonięte w żarłocznej pracy ścięgien.
Ubrabrać krwią i gównem twoje włosy
By lśniły w słońcu. Zamarłwszy czekam.
Jakże kocham cieni grę, chwile grozy
gdy z białego szarość na siłę wywlekam,
Paranoję luster, co spaczone własnym
odbiciem zyskują chorą nieśmiertelność,
A więc znów o Tobie. Tyś te chore sny,
Co ginąc o świcie zostawiają niepewność.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :)