Drogi Czytelniku

Znajdujesz się na blogu z poezją. Jest ona całkowicie mojego autorstwa, z tego też powodu zastrzegam sobie wszystkie prawa autorskie, jeśli chcesz czegoś użyć, prywatnie, czy komercyjnie, proszę, skontaktuj się najpierw ze mną.

Piszę od wielu lat, moje utwory zmieniały się wielokrotnie na przestrzeni tego czasu. Przechodziłam inspiracje różnymi stylami, epokami, czy wreszcie jednostkowymi autorami, nie powinno więc dziwić zetknięcie się z jakimiś ukłonami w przeróżne strony. Zdecydowałam się założyć do tego celu bloga, gdyż serwisy z poezją amatorską sprawiły na mnie wrażenie brutalnie masowych i nieprzejrzystych. Łatwo się tam zagubić, a ja potrzebuję własnego miejsca. Chciałabym z czasem umieścić tutaj to, z mojego archiwum, czym chciałabym móc się podzielić oraz być może zamieszczać również to, co powstaje na bieżąco. Zachęcam do komentowania, gdyż nic nie daje takiej satysfakcji, jak świadomość, że ktoś uznał, że skomentować warto, nawet jeśli niepochlebnie. Sam zachód wyrobienia sobie opinii na mój temat będzie dla mnie zaszczytem.

Zapraszam,

Schalenia

Szukaj na tym blogu

Wrak

Skąpane w blasku milionów błysków
Morze czeka by pochwycić mój wzrok
W okowy zachwytu. Każdy ze zmysłów
Pochłonąć chce morze, zapada zmrok.

Ciekawa, zaczarowana, płynę, nie wiem jak,
Lecz płynę i słyszę pomruki fal, Oto fale
się załamują - dostrzegam pierwszy wrak
Złamany maszt, strzęp żagla jak mewa na skale.

Zastanawia mnie zbutwiałe drewno
I jego woń, drgam na widok starej armaty
Co zapomniana rdzewieje, pewno
Wojna, ona niszczy wszelkie pokłady...

Wychylam się za burtę, chcę trochę
Odetchnąć morzem, pochwycić chłód
I słońość i zastanowić się, mogę?
Ale wzrok mój przykuwa kolejny trup.

Jakże ukrył się oczom, nie wiem,
Do tej pory umyka mi ta chwila
Jak niejasny sen. Był tam, ja też
I patrzyłam nie rozumiejąc, biłam

Sobie już prawie w pierś, już prawie
W złości na siebie wyrok wydałam
I gdy pierwsze uderzenie złożone na sprawie
Wybrzmiało zobaczyłam to jasno, nie rozumiałam

Jeszcze, o nie! Lecz przede mną
To nie statek widmo, nie dwa, nie wojna
Zalękniona coraz szybciej parłam tą
przeklętą wodą, jakże byłam niespokojna!

Czemu? Bo nie dostrzegłam na czas?
Bo wystraszyłam się, bo coś było nie tak?
Usprawiedliwienie : to cholerny blask
Słońca świecił mi w gębę, to dlatego wrak...

I wtedy zrozpaczona spojrzałam w lustro
Jakim stała się woda, ukołysana brakiem
Wiatru. Co dostrzegam tam teraz, gdy pusto
Oczy patrzą z mostu? Sama jestem wrakiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twoją opinię :)